Pokazywanie postów oznaczonych etykietą betinablog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą betinablog. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 stycznia 2015

klasyczny karmel

Aż dziwnie dodaje mi się posta, tak dawno mnie tu nie było. Jak można się domyślić przyszedł czas nauki i w końcu można znaleźć czas na zrobienie rzeczy, o których w życiu codziennym nie myślisz. Dla jednych do mycie okien, malowanie paznokci, a dla mnie przyszedł czas na napisanie posta.

Chciałam Wam pokazać w co postanowiłam zainwestować ostatnimi czasy.

1. Plecak już widzieliście. W tym momencie stanowi dla mnie nieodłączny element garderoby. Pegiboy 

2. Karmelowy płaszcz o prostym kroju. Chodziłam za nim bardzo długo, szczególnie, że do tej pory płaszcze i kurki kupowałam na szmatach. A tu trzeba było zapłacić całą sumkę...ahh. 
Zara

3. Czarne sportowe buty. Oczywiście padło na "rosze". Pamiętam jak dziś ten dzień, kiedy mój chłopak zapytał czy podobają mi się roshe run'y, a ja na to "a co to jest?". W odpowiedzi usłyszałam: "to co z ciebie za blogerka, że o nich nie słyszałaś". W ten sposób się zainteresowałam i padłam kolejną ofiarą fenomenu tych butów. Gdyby nie to, że są szmaciane (słowa mojej mamy), bardzo polecam, najwygodniejszy but świata. Oprócz szpilek oczywiście ;)
Nike

4. Kalesony. Moje akurat to leginsy termiczne, ale fajne swojego czasu widziałam w Zarze. Niestety strasznie pogrubiały, dlatego zostałam przy swoich dla dzieci. 
H&M kids

Zdjęcia: Klaudia Kot








piątek, 3 października 2014

Hipernormalność

Kiedy na parę dni opuszczę rzeczywistość wirtualną, mam wrażenie, że jestem do tyłu z wiadomościami, niusami, facebook'iem i wszystkim innym, co najmniej jakiś miesiąc. Pierwsze moje uczucie to żałowanie, że coś straciłam, że coś mnie ominęło.
Trwa tylko chwilkę, na szczęście. Zaraz sobie uświadamiam, że w sumie co mi tam. Wszystko się powtarza, ludzie powielają treści, informacje, kopiują, udostępniają ponownie- żyjemy w hiperrzeczywistości.  Z naszych głów uszami wypływają zbędne informacje, jak ta gorąca lawa z islandzkiego wulkanu Holuhraun. Tylko się można poparzyć, przy nieostrożnym czytaniu.
Problem nie jest nowy, ani dla mnie, ani dla Was.Odkąd rozwinęła się telewizja, prasa, internet, wielu naukowców bada zjawisko przesycenia treścią. 
"Istniejemy obecnie we wszechświecie, w którym jest więcej informacji, a coraz mniej sensu"- pisze francuski badacz Jean Baudrillard. Żyjemy w hiperrzeczywistości. Informacje zatracają związek ze znaczeniem, są one jedynie "modelem operacyjnym należącym do odmiennego porządku, który jest zewnętrzny wobec sensu". Jak pisze Baudrillard, przyczyn należy doszukiwać się w środkach masowego przekazu, które zamiast stwarzać pole do komunikacji, skupiają się na komunikacji inscenizowanej. I tak samo my, zamiast korzystać z facebook'a w celu komunikacji prywatnej (wiadomości) lub publicznej (ściana), przyzwyczailiśmy się do ciągłego sprawdzania publikowanych treści, czytamy pseudo artykuły i na nich opieramy swoją wiedzę, obserwujemy innych ludzi, nawet jeśli nie są to nasi bliscy znajomi, publikujemy treści, które mają manifestować nasz styl bycia, nasze upodobania, czy najlepsze fragmenty z naszego życiorysu, żeby nie było, że jesteśmy nudni. I nie odnoszę się tutaj tylko do wszystkich na około, mówię w tym przypadku też sama o sobie. Czuję, że jesteśmy pochłonięci. Tak jak już na samym początku wspomniałam, po dwóch dniach braku dostępu do facebook'a mam wrażenie, że coś mnie ominęło, doszukuję się na tablicy, jakiś informacji, które nie powinny zostać pominięte przez moją nieuwagę, czy nieobecność. Grzebie w tej skrzyni symulakrów w poszukiwaniu czegoś prawdziwego, ważnego i nigdy tego nie znajduje. Dzisiaj nie mamy możliwości dojścia do prawdy, do rzeczywistości, choć bardzo chcemy. Dążąc do absolutnej pewności, skroiliśmy świat skrajnie niepewny; chcąc, by wszystko można było zobaczyć, stworzyliśmy model świata, który nie odsyła do niczego poza samym modelem.

A czy wyobrażacie sobie dzisiaj żyć w hipernaturalności? Jak pokolenie naszych rodziców, bez facebook'a, smartfonów i innych gadżetów pomagających nam stworzyć naszą utopie? 
Powiem mam, że moja mama czasem jak odwiedzi facebook'a to nie rozumie, dlaczego ludzie tak dzielą się prywatnością, publikują wiele zbędnych linków i innych informacji na tablicy. 
I nie chodzi o to nawet, że krytykuje nasze pokolenie. Nie. Należę do niego i z nim się utożsamiam, ale czasami, kiedy wyłączę się z sieci, mam wrażenie, że wypadam z obiegu. 

Zdjęcia bardzo naturalne, kobiece, jak przystało do tematu. 










sobota, 29 marca 2014

call me Charlotte...


Ostatnie zdjęcia powstały we współpracy z Klaudią Kot, bardzo dziękuję za zdjęcia !
Wkońcu mam okazję pokazać Wam mój ulubiony naszyjnik. Nie udało mi się kupić go z kolekcji Marni dla h&m, ale jakiś czas można było znaleźć identyczny w Yoshe. Inspiracja, czy czyste kopiowanie- nie dochodzę do tego. Ważne, że mam ten naszyjnik, który uwielbiam nosić do różnorodnych printów, jak ten na koszuli np. 

Zdjęcia robione w krakowskim Charlotte :) 

Zapraszam również na fp Klaudia Kot Photography






naszyjnik- Yoshe
bluzka- Camaieu
spódnica- vintage
buty- Mango

wtorek, 3 grudnia 2013

Welcome to Madame M world




Zastanawiacie się skąd u mnie ostatnio takie strojenie się i  zalotne dodatki?
Poznałam Madame M....
Ekstrawagancka, uwodzicielska i pewna siebie.
Ma ogromną siłę w kształcie i kolorze.
Wystarczy jedno spojrzenie i Cię zdobywa!








wtorek, 18 czerwca 2013

First shot

Dzisiaj zdjęcia z ostatniego spotkania blogerek w salonie Artnail.. 
Piękne miejsce i nie powiem, że skromne. Pierwsze przy wejściu czuć bogactwo, klasę i szyk ;)
Pewnie sobie myślicie, no tak, Kraków, elegancki, ale też troszkę konserwatywny, zamknięty. Tego nie mogę jednak powiedzieć o tym miejscu. Atmosfera, dziewczyny, które tam pracują są świetne, uśmiechnięte i bardzo komunikatywne. Ze swoimi klientkami utrzymują świetne kontakty, i to jest ich największą zasługą. Każdy z nas jeśli ma czas na manicure, kosmetyczkę, czy fryzjera, to chce go spędzić w pięknym, a zarazem przyjaznym miejscu.
Mnie się bardzo podobało, jeśli tam zawitacie, to gwarantuję sentyment do miejsca i ludzi. 

Ps. Tak, włosy mają swoją oficjalną premierę.
Ps 2. Ale zobaczcie na paznokcie ;)











sukienka- h&m, naszyjnik- mohito



Na zdjęciu m.in.  Gosia Bęben